Jesli jednak 2-latek nie potrafi pogryzc niczego, to mysle, ze wieksze prawdopodobienstwo to nie zaniedbanie rodzicow, a problem natury medycznej, ktory moze wplynac rowniez na nauke mowienia. Lepiej zbadac to teraz, niz jak w szkole okaze sie. N, 29-06-2008 Forum: Małe dziecko - Re: 2 latek nie potrafi gryźć
LOGOPEDIA 4 min. czytania komentarze [24] “Moje dziecko nie mówi, ale pewnie się rozgada” „Wnuk sąsiadki też długo nie mówił, a jak już się rozgadał, to nie mógł przestać.” „Córka znajomych do trzeciego roku życia mówiła tylko coś po swojemu, za to potem rozmawiała już bardzo ładnie.” „On ma jeszcze czas, przyjdzie jego pora.” „Nie ma się czym przejmować, dajcie się dziecku rozwijać we własnym tempie.” Znacie to, drodzy Rodzice? Każdy, kto uważnie obserwuje rozwój i stan zdrowia swojego dziecka, raczej z łatwością wyłapie jakieś niepokojące sygnały. Wiadomo, rodzic po prostu czuje i widzi, kiedy coś jest nie tak. A dochodzą do tego jeszcze spotkania z innymi rodzicami i porównywanie dzieci ze swoim własnym (“Jaś już od dłuższego czasu to potrafi, a nasza Zosia jeszcze nie!”) Kiedy tylko zaczyna nas coś martwić i nie daje nam spokoju, zaczynamy działać. Szukamy pomocy i chcemy zasięgnąć rady, gdzie się tylko da, to zrozumiałe. Z mową jest podobnie. Jeśli dziecko mówi bardzo mało lub nie mówi w ogóle, rodzice często zaczynają się zastanawiać, czy ich pociecha rozwija się prawidłowo. Ale wiecie, dziwi mnie jedno. Jeśli dziecku cokolwiek dolega, najczęściej wiemy, gdzie iść i działamy szybko. Gdy boli ząb, od razu zabieramy je do dentysty, kiedy słabo widzi, udajemy się do okulisty itd. Dlaczego w takim razie, Mamo, Tato, masz takie opory i zwlekasz, jeśli dziecko nie mówi, lub, w Twoim pojęciu, mówi zdecydowanie za mało? Przecież zastanawiasz się, czy wszystko jest w porządku. I dlaczego, zamiast od razu zasięgnąć porady u logopedy słuchasz takich wypowiedzi, jak wyżej albo zadajesz pytania na forach internetowych? Przecież nikt z rodziny czy znajomych (a tym bardziej osób, które w życiu nie widziały malucha na oczy i go po prostu nie znają) nie widzi dziecka tak często, nie obserwuje go tak jak rodzice. Nikt poza Wami, Mamo i Tato, nie wie, jak na co dzień dziecko się zachowuje, w jaki sposób się komunikuje, jak się bawi, jak i ile mówi. Poza tym przypadkowe osoby najczęściej też nie mają specjalistycznej wiedzy logopedycznej czy pedagogicznej, więc zwyczajnie nie są w stanie stwierdzić, czy aby na pewno nie ma się czym martwić albo przeciwnie – coś się na pewno dzieje. Dzieci są różne i każde z nich rozwija się we własnym tempie – to fakt, ale nigdy nie wiadomo, co w tym konkretnym przypadku jest przyczyną problemu. To może stwierdzić tylko specjalista. Pewne jest jedno – samo „niemówienie” to może być (ale nie musi!) tylko wierzchołek góry lodowej. Rodzice nie zdają sobie sprawy, że poza opóźnionym rozwojem mowy jest mnóstwo innych przyczyn, które trudno jest wychwycić. Brak mowy może wynikać z tego, że Dziecko nie powie, że słabiej słyszy lub nie słyszy w ogóle. Bez prawidłowego słyszenia mowa nie jest się w stanie w pełni rozwinąć. Nasz maluch nie słyszy dobrze odgłosów otoczenia ani tego, co ktoś do niego mówi, więc nie będzie w stanie przyswoić i sam wytworzyć tych dźwięków. Trzeba zwrócić szczególną uwagę na to czy i w jaki sposób dziecko reaguje na swoje imię, polecenia itp., ale w przypadku, kiedy nie mówi, zawsze trzeba zbadać słuch. Być może u już trochę starszego dziecka da się zauważyć, że nie mówi nic „od siebie”, a cały czas tylko powtarza zasłyszane, powiedziane przez kogoś słowa, nawet całe i długie zdania. Sprawia wrażenie, że mówi ot tak, po prostu, bez konkretnego celu, a nie po to, żeby się z kimś porozumieć. Może nawet jego umiejętność mówienia zdaje się cofać. To też wyraźny sygnał, że trzeba skonsultować się ze specjalistą. Może też być tak, że problem z mową u dziecka wynika z uszkodzenia ośrodków w mózgu. Bo na przykład były trudności przy porodzie, albo już potem dziecko doznało jakiegoś urazu lub na coś chorowało. Wtedy mowa może pojawić się z bardzo dużym opóźnieniem, cofnąć się albo w ogóle się nie wykształcić, dlatego trzeba szybko działać żeby jak najwcześniej pomóc dziecku. To, że dziecko w ogóle nie mówi to wcale nie musi oznaczać, że ma po prostu opóźniony rozwój mowy, ale problem może leżeć głębiej i być dużo poważniejszy niż się spodziewamy. Nie, nie chcę nikogo straszyć, tylko bardzo zachęcam do tego, żeby jak najszybciej zabrać dziecko do logopedy. Po prostu po to, żeby czegoś nie przeoczyć i nie zrobić mu krzywdy. Bo czas jest bardzo ważny i nic nam go nie odda ani nie cofnie. Jeśli się coś zlekceważy to, niestety, potem można mieć pretensje tylko do siebie. Możliwe, że nic się nie dzieje i rzeczywiście dziecko „jeszcze się rozgada”, ale nie ma przecież gwarancji, że tak na pewno się stanie. A co, jeśli będzie inaczej? Lepiej chyba jednak nie zwlekać tylko zacząć działać, prawda? No dobrze, w takim razie, kiedy, Mamo, Tato, powinniście udać się ze swoją pociechą do logopedy? jeśli niemowlę (ok. 4-6 miesiąca) nie odwraca głowy w kierunku źródła dźwięku, nie reaguje na zmiany tonu głosu, muzykę z zabawek, nie nawiązuje kontaktu wzrokowego z osobami będącymi w zasięgu jego wzroku, nie gaworzykiedy roczne dziecko nie podaje, nie wskazuje przedmiotów lub osób, o które pytamy, nie reaguje na mowę innych; maluch w tym wieku powinien też używać pojedynczych prostych słów (mama, tata, baba itp.)jeśli dwulatek nie wskazuje prawidłowo części ciała, nie wykonuje prostych poleceń (typu: zrób pa pa), nie naśladuje gestów, nie mówi wyrazów dźwiękonaśladowczych, nie wypowiada prostych wyrażeń jak np. mama daj, baba am, nie wymawia głosek p, b, t, d, k, g, m, n, ńkiedy trzylatek nie buduje już stopniowo coraz dłuższych wypowiedzi, nie rozumie, nie wykonuje bardziej złożonych poleceń (np. posadź misia na krzesełku i nakarm go), nie zadaje pytań, nie wymawia dodatkowo spógłosek l, ł, f, w, h, ś, ź, ć, dźjeśli czterolatek nie wymawia dodatkowo spółgłosek s z c dz, pięciolatek – sz, ż, cz, dż, u sześcioletniego dziecka powinna pojawić się już głoska r, siedmiolatek powinien mówić już w pełni prawidłowo i pamiętajmy też o tym, że cały czas stopniowo rozwija się słownik dziecka – u sześciolatka to już nawet 4500 wyrazów Wizyta u specjalisty naprawdę nie boli i nie będzie przykrym doświadczeniem ani dla dziecka ani dla Was, a może jedynie pomóc i zaoszczędzić maluchowi wielu trudności i nieprzyjemności nie tylko na przyszłość (mowa dziecka może mieć wpływ na późniejsze przyswajanie umiejętności czytania i pisania w szkole), ale nawet już teraz. Dlatego, drodzy Rodzice, jeśli cokolwiek Was niepokoi w rozwoju mowy Waszego dziecka, nie ma co dalej zwlekać, a trzeba jak najszybciej zawitać ze swoją pociechą w gabinecie logopedycznym. Zapewniam, że nie będzie wcale strasznie 🙂 mgr logopedii, Małgorzata Monach
2 LATEK NIC NIE MÓWI: najświeższe informacje, zdjęcia, video o 2 LATEK NIC NIE MÓWI; 2 latek i nic nie mówi
konto usunięte Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Mój syn ma dokładnie 2 lata i 9 miesięcy i mówi tylko: mama, tata, ba, nie, ela (eja woła na babcię Elę). No i oczywiście coś tam sobie gada po swojemu gdy ma ochotę. Krzyczy też głośno, gdy mu bracia dokuczają.. :) Czy to normalne, że w tym wieku mówi tak mało słów? Antek nie ma za to żadnego problemu z objaśnieniem np. co się stało, albo czego mu potrzeba. Wykształcił swój własny język migowy, który cała rodzina zna. :) Dodam, że bardzo dużo do niego mówię i ja, i mój mąż, i babcie, i bracia, więc od urodzenia osłuchuje się z mową (polską) - zresztą wszystko rozumie. :) Trochę mnie o martwi i wybieram się z nim do logopedy. Napiszcie czy ktoś z Was zna przypadek, żeby dziecko prawie 3-letnie prawie nie mówiło? Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama moja koleżanka miala podobny problem, pomógł jej neuropsycholog Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama pediatrzy zwykle uspokajaja twierdzac "chlopcy pozniej zaczynaja mowiac"...i tak generalnie jest. Jesli nic innego Ciebie nie niepokoi to pewnie akurat Twoj synek zacznie mowic pozniej. U nas sytuacja byla inna, moj syn ma autyzm, pediatra nas uspokajal oczywiscie, ja drazylam temat bo mnie niepokoilo pare spraw. I wlasnie diagnoza zabrzmiala - autyzm. Ale mysle, ze od logopedy jak zaczniesz to bedzie dobrze...bo jesli jest inna komunikacja, i wszystko inne w porzadku to byc moze to TYLKO "pozne mowienie". Pozdrawiam Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Znam kilka takich przypadków. Jeden mój znajomy (teraz dorosłe chłopisko po studiach i dużym stażem pracy) zaczął mówić, jak miał 5 lat. Mój bratanek też w wieku Twojego dziecka nie błyskał komunikatywnością. Do logopedy zawsze możesz pójść, żeby wykluczyć możliwość jakiejś wady w konstrukcji języka, czy przegrody nosowej (tak to ma związek ;). Moja bratanica miała bardzo silnie rozwinięty trzeci migdał i zaczęła realnie mówić w wieku 3,5 roku. Każde dziecko ma swoje tempo. Mogę tylko jedno poradzić. Skoro już tak dobrze wszystko rozumie, to znaczy, że słownictwo ma opanowane tylko, jak to się mówi - jest leniwy. Zacznijcie (tylko stopniowo, bo Wam wpadnie w furie) nie reagować na jego komunikaty migowe. Wygląda na to, że sami go tego nauczyliście. Skoro rozumiecie doskonale "jego mowę" to czemu miałby się uczyć Waszej? A co to, Wy lepsi od niego? ;)) Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Rzeczywiście, chłopcy zaczynają mówić nieco później. Oczywiście zdarzają się wyjątki. Jak na 3-latka to rzeczywiście mówi niewiele. Być może wszystko jest w najlepszym porządku i Twój syn po prostu takie ma tempo rozwoju. Ale nie zaszkodzi wybrać się z nim do psychologa dziecięcego. Logopeda powie Tobie na jakim etapie rozwoju jest syn, jeśli idzie o mowę. Również zaleci jakieś ćwiczenia, stymulujące mięśnie ust, czy języka. Ale prawidłowa mowa to nie tylko JAK dziecko mówi (logopeda) ale również CO potrafi i co CHCE zakomunikować (psycholog). Zanim wybierzesz się do specjalisty przygotuj sobie odpowiedzi na poniższe pytania: - jak przebiegała ciąża, poród, ile pkt APGAR - jak przebiegał rozwój, czy harmonijnie czy skokowo. Czy pediatra miała jakieś zastrzeżenia? - napięcie mięśniowe - prawidłowe? - przebyte choroby, urazy - czy w zachowaniu syna jest coś co Cię jeszcze niepokoi? - Jaki jest/są: Kontakt wzrokowy? Zabawy - schematyczne, czy twórcze? JAK JEST Z CHĘCIĄ I UMIEJĘTNOŚCIĄ NAŚLADOWANIA? Czy syn lubi bawić się w "akuku"? Czy syn rozpoznaje emocje? Czy je wyraża? Czy pokazuje Ci, że coś mu się udało, że coś np. zbudował? Czy pyta "dlaczego"? Czy potrafi Cię wysłuchać? Czy jest zainteresowany czytaniem z Tobą książek? Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Z tym "każde dziecko ma swoje tempo" to ja bym nie też tak mówili lekarze,a ja się uparlam na wizytę u neurologa i slusznie - synek od kilku miesięcy przechodzi intensywną rehabilitację. Oczywiście,że dzieci rozwijają się indywidualnie,ale są pewne "widełki" w jakich powinny nabyć pewne umiejętnosci. Ja bym się wybrała do dobrego neurologa dziecięcego i się okaże,że wszystko ok to się uspokoisz:-) Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Oczywiście, że są widełki, nie tylko jeśli idzie o wymiar psychiczny naszego zdrowia, ale i fizyczny. Dlatego teraz bardzo często używa się sformułowania "w granicach normy". Tak jak w przypadku Twojego dziecka wyszły pewne zaburzenia rozwojowe, tak w przypadku innego dziecka może być to "tylko" ta szersza norma. U niektórych dzieci nieco wolniej przebiega mieliniacja włókien nerwowych, stąd mogą pojawić się tego typu opóźnienia. Jeśli tu byłaby przyczyna to dziecko z pewnością prędko to nadrobi. Neurolog nie zaszkodzi, jego opinia byłaby także wskazana dla psychologa dziecięcego. ps. moja córka gdy miała 2,5 roku też mówiła bardzo niewiele. Teraz z kolei jej się dziób nie zamyka, a inteligencji (i wiedzy!) może jej pozazdrościć niejeden dorosły :) Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Marzena J.: Oczywiście, że są widełki, nie tylko jeśli idzie o wymiar psychiczny naszego zdrowia, ale i fizyczny. Dlatego teraz bardzo często używa się sformułowania "w granicach normy". Tak jak w przypadku Twojego dziecka wyszły pewne zaburzenia rozwojowe, tak w przypadku innego dziecka może być to "tylko" ta szersza norma. Właśnie dlatego zalecam wizytę u neurologa dziecięcego i logopedy. Po to,żeby się uspokoić. Pierwsze słyszę,zeby takiego malucha brać do psychologa:-)Aleksandra Jędrzejek edytował(a) ten post dnia o godzinie 17:30 konto usunięte Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Przyznam, że ja nie całkiem pamiętam, jaki "zakres" słów miał mój syn w wieku 2 i 9 miesięcy, ale pamiętam, że gdy szedł do przedszkola w wieku dokładnie 3 i pół porozumiewał się jedynie pojedynczymi wyrazami czy wręcz półsłówkami i też miałam poważne obawy takie, jak Ty, szczególnie, że niektóre dzieci w jego grupie mówiły już pełnym zdaniami. Logopeda - no, bo to zawsze trzeba sprawdzić - jednak mnie uspokajała, że to normalne i faktycznie jakiś postęp było widać z tym, że powolny bardzo i dopiero gdzieś w 2-giej grupie, czyli w wieku ok. 5 lat pojawiły się u niego jakieś pierwsze równoważniki zdań a pełne zdania dopiero w pobliżu 6-tych urodzin. Teraz - lat 8 - gada, jak nakręcony :D Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Właśnie dlatego zalecam wizytę u neurologa dziecięcego. Po to,żeby się uspokoić. Pierwsze słyszę,zeby takiego malucha brać do psychologa:-) Tak niestety mówią nawet pediatrzy rodzicom, którzy zgłaszają różne, ich zdaniem, niepokojące sprawy. Że to jeszcze małe dziecko, że najpewniej z tego wyrośnie, a poza tym to dziecko jest za małe dla psychologa. I tu niestety wychodzi niekompetencja lekarzy. Jest coś takiego jak "wczesna interwencja" i "wczesne wspomaganie rozwoju". Dotyczy to małych dzieci, u których stwierdzono lub podejrzewa się istnienie zaburzeń rozwojowych wszelkiego typu. I teraz Cię zaskoczę: że z 2 latkiem pracuje się u psychologa to pikuś. Do logopedy chodzi się z sześciomiesięcznymi dziećmi!! Logopeda pokazuje rodzicom jak np. karmić dziecko, aby stymulować mięśnie ust i języka. Ma to na celu złagodzenie przewidywanych późniejszych nieprawidłowości w rozwoju mowy (gdy dziecko np rodzi się z jakąś wadą - zespół Downa na przykład). Tak więc nie tylko można, ale i TRZEBA iść jak najprędzej zarówno do neurologa, jak i do psychologa dziecięcego, bo wspomaga i stymuluje się dzieci w każdym wieku, nawet te najmniejsze! Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Aleksandra P.: Mój syn ma dokładnie 2 lata i 9 miesięcy i mówi tylko: mama, tata, ba, nie, ela (eja woła na babcię Elę). No i oczywiście coś tam sobie gada po swojemu gdy ma ochotę. Krzyczy też głośno, gdy mu bracia dokuczają.. :) Czy to normalne, że w tym wieku mówi tak mało słów? Antek nie ma za to żadnego problemu z objaśnieniem np. co się stało, albo czego mu potrzeba. Wykształcił swój własny język migowy, który cała rodzina zna. :) Dodam, że bardzo dużo do niego mówię i ja, i mój mąż, i babcie, i bracia, więc od urodzenia osłuchuje się z mową (polską) - zresztą wszystko rozumie. :) Trochę mnie o martwi i wybieram się z nim do logopedy. Napiszcie czy ktoś z Was zna przypadek, żeby dziecko prawie 3-letnie prawie nie mówiło? Moja córka do 34 m-ca życia mówiła tylko słowo "tata" (potrafiła jednak dać do zrozumienia co chce, co się jej podoba lub nie, rozumiala co sie do niej mówi i posługiwała się swoim własnym językiem). Zanipokojonej rodzinie (w szczególności teściowej, która ciągle wysyłała mnie z dzieckiem do lekarzy) powiedziałam, że prawdopodobnie Sara nie ma nam nic do powiedzenia lub nie znalazła jeszcze odpowiedniego partnera do rozmów, i że jeszcze będziemy mieli dosyć jej "gadania". Pewnego dnia córka obudziła się i "zalała" nas potokiem słów/zdań, który przerywała tylko na sen. Dzisiaj ma 25 lat i jej najbardziej ulubionym zajęciem jest opowiadanie, dyskutowanie czyli mówienie :)Katharina Z. edytował(a) ten post dnia o godzinie 17:47 konto usunięte Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Katharina Z.: Moja córka do 34 m-ca życia mówiła tylko słowo "tata" ... O! To mnie pocieszyłaś. :) Mam nadzieję, że i ja doznam takiego poranka. :) Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi - chyba jednak poczekam jeszcze chwilkę z pójściem do lekarzy - Antoś poza tym mało-mówieniem rozwija się wspaniale.. :)Aleksandra P. edytował(a) ten post dnia o godzinie 17:54 Rafal G. Act as though it is impossible to fail Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Moj syn do ok. 2 lat i 9 miesiecy poslugiwal sie mocno ubogim zlepkiem slow polskich, rumunskich i angielskich. Tylko my potrafilismy z nim rozmawiac. Potem...NAGLE (to jest chyba istotna informacja bo malo w tym okresu przejsciowego)...zaczal gadac plynnie po polsku. Teraz ( roku prawie) czasem z wielkim rozrzewnienie wspominam czasy kiedy jeszcze nie mowil. Od rana do spania buzia mu sie nie zamyka. Jeszcze zatesknisz za mala iloscia slow ;) Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Aleksandra Jędrzejek: Właśnie dlatego zalecam wizytę u neurologa dziecięcego i logopedy. Po to,żeby się uspokoić. Pierwsze słyszę,zeby takiego malucha brać do psychologa:-)Aleksandra Jędrzejek edytował(a) ten post dnia o godzinie 17:30 a owszem, można brać do psychologa - nawet i od urodzenia ;) i to niekoniecznie po to, żeby psycholog coś zrobił z dzieckiem tylko, żeby pokazał rodzicom co mogą z nim robić, żeby jego mowa się lepiej rozwijała a także po to, żeby wykluczyć inne przyczyny kłopotów z mówieniem niż logopedyczne wypisz Olu wszystkie słowa, których używa twój syn - nawet jeśli brzmią "po chińsku" - jeśli tylko wy jednoznacznie rozumiecie co oznaczają i policz ile ich jest a potem policz jeszcze znaki "migowe" i zastanów się czy syn używa tylko pojedynczych słów czy zdarza mu się łączyć po dwa i na pewno nie jest leniwy konto usunięte Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Agnieszko, Znaków migowych, gdy zaczęłam nad tym myśleć jest bez liku. :) Toż to prawdziwy nowy język migowy...! Np. gdy Antek pokazuje dłoń otwartą ale ze wszystkimi palcami razem, to oznacza, że czegoś jest dużo. Gdy mówi 'ba' to oznacza, że chce pić. Generalnie ma naprawdę dużą siłę przekonywania i wytrwałość w dążeniu do celu więc nie ma problemu z uzyskaniem tego, czego akurat potrzebuje. :) Choć też z drugiej strony, gdy mu się wytłumaczy, że np. teraz musi poczekać, bo ktoś jest zajęty - to czeka. :) Ma poczucie humoru - potrafi robić mam dowcipy i ma dobre serce - gdy dostanie coś słodkiego, dzieli się z osobami, które są w pobliżu. Potrafi rozróżnić ilość przedmiotów do 4. Myślę, że rozwija się normalnie - i tylko to opóźnienie w mówieniu mnie niepokoi... Magdalena H. Zrozumieli, że idealny świat jest podróżą, nie miejscem. Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Olu, mój z moim synem było identycznie, musisz nie na siłe ale stopniowo wymagac od syna mówienia o swoich potrzebach, jak wiesz o co chodzi to pytaj "chcesz pić?" niech zaczyna odpowiadać "tak" ucz go zwyczajnie mówić. U nas jest spore opóźnienie mowy ale wiąże się to też z innymi problemami zdrowotnymi (alergia, laryngologia). Możesz się przejść do logopedy który fachowo oceni stan rozwoju mowy żeby potem nie obudzic się z ręka w nocniku, lepiej zapobiegac niż potem leczyć a logopeda nie bada w sposób inwazyjny i taka wizyta nawet dla dziecka może być atrakcją. Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Zamiast pytać "chcesz pić" pytaj: "Wolisz wodę czy sok"? W ten sposób nie tylko rozwija się komunikacja, ale dziecko uczy się podejmowania decyzji, podbudowuje się jego poczucie wartości, gdyż dostrzega, że ma prawo wyboru i ten wybór jest respektowany. konto usunięte Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Ja pomimo tego, że każde dziecko ma prawo do swojego tempa rozwoju uważam, iż należy wybrać się do logopedy, najlepiej takiego, który potrafi i chce zdiagnozować małe dzieci (logopedy wczesnej interwencji). Niektórzy logopedzi nie mając ani doświadczenia, ani odpowiedniej wiedzy na temat maluchów odsyłają (niesłusznie) rodziców mówiąc, iż poniżej 3 roku życia to normalne, że dziecko nie mówi. Jeśli jest taka potrzeba, logopeda pracuje nawet z dzieckiem kilkudniowym (dziecko z zaburzonymi funkcjami pokarmowymi i/lub oddechowymi). Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Anna Tońska-Szyfelbein: Ja pomimo tego, że każde dziecko ma prawo do swojego tempa rozwoju uważam, iż należy wybrać się do logopedy, najlepiej takiego, który potrafi i chce zdiagnozować małe dzieci (logopedy wczesnej interwencji). Niektórzy logopedzi nie mając ani doświadczenia, ani odpowiedniej wiedzy na temat maluchów odsyłają (niesłusznie) rodziców mówiąc, iż poniżej 3 roku życia to normalne, że dziecko nie mówi. Jeśli jest taka potrzeba, logopeda pracuje nawet z dzieckiem kilkudniowym (dziecko z zaburzonymi funkcjami pokarmowymi i/lub oddechowymi).Zgadzam się - jako logopeda i rodzic :-). Olu, wybierz się do dobrego logopedy. konto usunięte Temat: Dwu i pół latek mówi tylko mama Każde dziecko może mieć swoje tępo i rytm rozwoju, ale to nie zmienia faktu że są pewne normy, których przekroczenie może świadczyć o jakiś nieprawidłowościach w prawidłowym funkcjonowaniu małego człowieka. Dziecko w wieku ok 3 lat już powinno swobodnie poruszać się aparatem mowy,na tym etapie zaczyna się przechodzenie od zdań prostych do złożonych, dłuższych..Jeżeli dzieciaczek w tym wieku posługuje się tylko kilkoma wyrazami to może być powód do niepokoju, myślę jednak że nie ma co się denerwować na zapas, najlepiej skontaktować się z logopedą który powinien rozwiać wszelkie wątpliwości :) Chciała bym też zwrócić uwagę na słuch, gdyż czasami to on jest przyczyną nieprawidłowości , wad wymowy czy zaburzonego rozwoju. Pozdrawiam :) Odp: 2 latek nie gryzie i nie mówi « Odpowiedz #5 : Wrzenia 07, 2013, 11:03:48 » Droga Anno, Drogi Rafale, podstawowym problemem jest gryzienie i żucie, które pozwala na kształtowanie się artykulacji. Mój siostrzeniec skończył już 4 lata a nadal mówi jak roczne dziecko Czy spotkaliście się już z taką sytuacja? Jak można mu pomóc, logopeda rozkłada ręce. Może jakieś ćwiczenia w domu? Nie wiem chcę wypróbować wszystkiego. DZIECIWiek przedszkolny4-latek nie mówi Angina u dwulatka Mój Synek ma 2 lata i 2 miesiące. Od miesiąca kaszlał i smarkał a od środy dostał gorączki (w okolicach +/- 39) W tym samym dniu zaczął gorączkować mąż –... Czytaj dalej → Skubanie paznokci – Co robić, gdy dziecko skubie paznokcie? Może wy macie jakieś pomysły, Zuzanka od jakiegoś czasu namiętnie skubie paznokcie, kiedyś walczyłam z brudem za nimi i obcinaniem ich, a teraz boję się że niedługo zaczną jej wrastać,... Czytaj dalej → Mozarella w ciąży Dzisiaj naszła mnie ochota na mozarellę. I tu mam wątpliwości – czy w ciąży można jeść mozzarellę?? Na opakowaniu nie ma ani słowa na temat pasteryzacji. Czytaj dalej → Czy leczyć hemoroidy przed porodem? Po pierwszej ciąży, a bardziej porodzie pojawiły się u mnie hemoroidy, które się po jakimś czasie wchłonęły. Niestety teraz pojawiły się znowu. Jestem w 6 miesiącu ciąży i nie wiem,... Czytaj dalej → Ile kosztuje żłobek? Dziewczyny! Ile płacicie miesięcznie za żłobek? Ponoć ma być dofinansowany z gminy, a nam przyszło zapłacić 292 zł bodajże. Nie wiem tylko czy to z rytmiką i innymi. Czy tylko... Czytaj dalej → Pytanie do stosujących zastrzyki CLEXANE w ciąży Dziewczyny mam pytanie wynikające z niepokoju o clexane w ciąży. Biorąc od początku ciąży zastrzyki Clexane w brzuch od razu zapowiedziano mi, że będą oprócz bolesności, wylewy podskórne, sińce, zrosty... Czytaj dalej → Mam synka w wieku 16 m-cy. Budzi się w nocy o stałej porze i nie może zasnąć. Mój syn budzi się zawsze o 2 lub 3 w nocy i mimo podania butelki z piciem i wzięcia do łóżka zasypia dopiero po ok. 2 godzinach. Wcześniej dostawał w... Czytaj dalej → Dziewczyny po cc – dreny Dziewczyny, czy któraś z Was miała zakładany dren w czasie cesarki? Zazwyczaj dreny zdejmują na drugi dzień i ma on na celu oczyszczenie rany. Proszę dajcie znać, jeśli któraś miała... Czytaj dalej → Meskie imie miedzynarodowe. Kochane mamuśki lub oczekujące. Poszukuję imienia dla chłopca zdecydowanie męskiego. Sama zastanawiam się nad Wiktorem albo Stefanem, ale mój mąż jest jeszcze niezdecydowany. Może coś poradzicie? Dodam, ze musi to... Czytaj dalej → Czy to możliwe, że w 15 tygodniu ciąży?? Dziewczyny!!! Sama nie wiem co mam o tym myśleć. Wczoraj wieczór przed kąpielą zauważyłam przezroczystą kropelkę na piersi, ale niezbyt się nią przejełam. Po kapieli lekko ucisnęłam tą pierś i... Czytaj dalej → Jaką maść na suche miejsca od skazy białkowej? Dziewczyny, których dzieci mają skazę białkową, może polecicie jakąś skuteczną maść bez recepty na suche placki, które pojawiają się na skórze dziecka od skazy białkowej? Czym skutecznie to można zlikwidować? Czytaj dalej → Śpi albo płacze – normalne? Juz sama nie wiem co mam myśleć. Mój synek ma dokładnie 5 tygodni. A mój problem jest taki, że jak mały nie śpi, to płacze. Nie mogę nawiązać z nim... Czytaj dalej → Wielotorbielowatość nerek W 28 tygodniu ciąży zdiagnozowano u mojej córeczki wielotorbielowatość nerek – zespół Pottera II. Mój ginekolog skierował mnie do szpitala. W białostockim szpitalu po usg powiedziano mi, że muszę jechać... Czytaj dalej → Ruchome kolano Zgłaszam się do was z zapytaniem o tytułowe ruchome kolano. Brzmi groźnie i tak też wygląda. dzieciak ma 11 miesięcy i czasami jego kolano wyskakuje z orbity wygląda to troche... Czytaj dalej →3 latek nie mówi Zaloguj Mój synek w wieku 2,5 roku nie mówił ani słowa, bardzo wiele zachowań mnie nie pokoilo. Forum Kafeteria jest częścią Wirtualna Polska Media SA.Wątek: Wymawianie 'T" zamiast "K" 26 odp. Strona 1 z 2 Odsłon wątku: 21215 Zarejestrowany: 08-11-2010 23:11. Posty: 16694 IP: Poziom: Przedszkolak 7 czerwca 2011 18:12 | ID: 553060 Czy uważacie, że 2 i pół letnie dziecko wymawiające literkę "t" zamiast "k" np. nie kotek tylko totet z tego wyrośnie? Czy jest to jakaś wada wymowy? proszę Was o opinie. 7 czerwca 2011 18:22 | ID: 553064 Tak to jest wada wymowy. I z tego co się orientuję ona przechodzi samoistnie najpóźniej ze wszystkich. Dzieci które zamiast K mówią T dodatkowo zamiast G wymawiają D. Tymek ma taką wadę. Póki co stwierdzono, że na logopedę jest jeszcze za wcześnie. 2 asiawojtekkarolcia Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 08-11-2010 23:11. Posty: 16694 7 czerwca 2011 18:30 | ID: 553067 Kasia a kiedy jest odpowiedni wiek na pójście do logopedy z tą wadą? 7 czerwca 2011 18:43 | ID: 553073 asiawojtek karolcia (2011-06-07 18:30:29)Kasia a kiedy jest odpowiedni wiek na pójście do logopedy z tą wadą? ...Asiu, włączę się w Waszą dyskusję... pamiętam, że nasz młodszy syn również w wieku dwu i pół, a może trzech lat nie wymawiał poprawnie literek T i K... zgłosiłam się z tą sprawą do logopedy i usłyszałam to samo , co mówi Kasia - Mama Tymka... wg zaleceń z taką "wadą" wymowy należy zgłosić się do logopedy po ukończeniu przez dziecko czwartego roku życia... 7 czerwca 2011 18:57 | ID: 553077 My logopedę mamy w przedszkolu - wg niego Tymek nie wymaga jeszcze ćwiczeń bo to samo może przejść. 5 asiawojtekkarolcia Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 08-11-2010 23:11. Posty: 16694 7 czerwca 2011 19:00 | ID: 553082 aha, dzięki kobiety. Wojtka bratanica ma właśnie taką wadę i stąd właśnie moje pytanie. 7 czerwca 2011 19:01 | ID: 553083 Mama Tymka (2011-06-07 18:57:28)My logopedę mamy w przedszkolu - wg niego Tymek nie wymaga jeszcze ćwiczeń bo to samo może przejść. ...Kasiu, masz rację - nie każde dziecko potrzebuje pomocy w nauce wymawiania literek, to może przejść samo, jednak z pomocą rodziców - tak mi się wydaje:-) 7 czerwca 2011 19:24 | ID: 553110 Inka moja siostra również ma taką wadę. Ponoć samo przejdzie... 8 asiawojtekkarolcia Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 08-11-2010 23:11. Posty: 16694 7 czerwca 2011 19:26 | ID: 553114 LusiaKlusi a (2011-06-07 19:24:48)Inka moja siostra również ma taką wadę. Ponoć samo przejdzie... w jakim wieku jest Inka? 9 oaza Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 12-10-2010 14:59. Posty: 1642 7 czerwca 2011 20:25 | ID: 553147 i my się "zapisujemy do klubu" Mati nie powie ani k ani g... 10 monaaa71 Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 28-01-2009 08:46. Posty: 28735 7 czerwca 2011 20:43 | ID: 553170 marcel nie wymawia,ale wiem,że ma jeszcze czas. mikołaj niestety też ma ten problem. mamy ćwiecznia od logopedy,ale nie pomagają. w 5-latkach będzie miał logopedę w p-lu i liczę,że się uda opanować tę wadę. nie wymawia k i g 7 czerwca 2011 21:07 | ID: 553206 My nie mamy problemu właściwie z zadnymi literkami prócz R,ale i ono zaczyna juz Julce coraz lepiej wychodzić. O, czasem ma kłopot z wyrazami typu: przedmioty, pszczoły, przecież. Takie połączenia głosek zamienia na: nietmioty, ścioły, siecieź. Ale ma 3 latka, więc nie sądzę, by to juz był poważny kłopot. Z tego, co sie orientuję maksymalnie do 5 r. ż. dziecko powinno posiąść umiejetność prawidłowej wymowy. 7 czerwca 2011 22:43 | ID: 553337 Moja młodsza o 15 lat siostra do 7 roku życia miała problemy z "s" i "c", zarówno w pisowni jak i w mowie. Pamiętam jak się uczyła pisać, przychodziła czasem do mnie i się pytała "Ania, przez jakie "s" się pisze "ser" i na karteczce pokazywała mi literki "s" i "c". 13 Alina63 Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 26-01-2010 19:21. Posty: 18946 7 czerwca 2011 22:43 | ID: 553338 uważam , że powinnaś z dzieckiem udać się do logopedy i wyjaśnić swoje wątpliwości . Dowiesz się też , kiedy możecie rozpocząć terapię , dostaniesz przykłady zabaw z dzieckiem . ... 7 czerwca 2011 22:53 | ID: 553352 asiawojtek karolcia (2011-06-07 19:26:45) LusiaKlusi a (2011-06-07 19:24:48)Inka moja siostra również ma taką wadę. Ponoć samo przejdzie... w jakim wieku jest Inka? 3 lata i miesiąc. 15 asiawojtekkarolcia Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 08-11-2010 23:11. Posty: 16694 7 czerwca 2011 22:57 | ID: 553356 Alina63 (2011-06-07 22:43:30)uważam , że powinnaś z dzieckiem udać się do logopedy i wyjaśnić swoje wątpliwości . Dowiesz się też , kiedy możecie rozpocząć terapię , dostaniesz przykłady zabaw z dzieckiem . ... to nie chodzi o moją KArolę, bo ona problemu z wymową nie ma Alino. Tak jak pisalam, chodzi o męża bratanicę. 16 alanml Poziom: Starszak Zarejestrowany: 27-10-2009 17:11. Posty: 30511 12 czerwca 2011 07:33 | ID: 558206 Kuba ma problem jedynie z R ale z tego co słyszę zamiana K na T to dość powszechne. 17 kaliope Zarejestrowany: 25-10-2009 17:48. Posty: 369 26 czerwca 2011 17:41 | ID: 571358 Dziecko w wieku 2 i pół lat ma prawo jeszcze nie wymawiać poprawnie głoski "K". Po ukończeniu 3 roku życia dziecko powinno wymawiać ją prawidłowo. Logopedzi zachęcają rodziców do poczekania z wymową tej głoski nawet do ukończenia przez dziecko 4 lat. Wynika to z tego, że jest to głoska tylnopodniebienna i trudna do wywołania. Dlatego logopedzi zaczynają terapię z dzieckiem, które ma ukończone 4 lata. Terapia i wywołanie prawidłowej realizacji głoski "K" przebiega dość długo, a niektóre ćwiczenia wywołują tzw odruch wymiotny u dzieci, to powoduje trudność w jej wywołaniu. Jeśli jednak u dziecka 3 letniego w dalszym ciagu występuje ta wada wymowy, zachęcam do wykonywania tego typu ćwiczeń: 1. wysuwanie szerokiego języka na brodę i nasladowanie sapania psa 2. naśladowanie chrapania lub charczenia 3. płukanie gardła wodą 4. naśladowanie połykania śliny 5. ssanie powoli cukierka, jogurtu, serka itp. - jogurt lub serek podawać małą łyżeczką i niech dziecko powoli je połyka 6. zlizywanie z talerzyka za pomocą języka serka, jogurtu, gęstego soku itp. 7. picie przez słomkę soku i powoli go połykanie. Proszę pamietać, że przy wymawianiu głoski "K" język powinien znajdować się na dole jamy ustnej przy dolnych zębach. Można dziecku pokazać przed lustrem i objasnić, że jak wymawia głoskę "K" to język opiera się o dolne zęby, tak jakby je wypychał. Pozdrawiam:) 18 asiawojtekkarolcia Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 08-11-2010 23:11. Posty: 16694 26 czerwca 2011 17:43 | ID: 571361 19 kaliope Zarejestrowany: 25-10-2009 17:48. Posty: 369 26 czerwca 2011 17:46 | ID: 571366 Myślę, że te informacje w jakimś stopniu pomogą rodzicom i ich dzieciom w prawidłowej wymowie tej głoski:) 26 czerwca 2011 20:25 | ID: 571454 Moja Magda nie ma jeszcze 2 lat, więc na razie niczym się nie martwię (chyba nie powinnam?). Ogólnie słabo jej idzie nauka mówienia. Pomimo, że dużo jej czytamy i sporo rozmawiamy... Nakłaniam ją także do mówienia, lub wymyślam zabawy w których ona musi powtórzyć po mnie dane słowo. Troszeczkę niepokoi mnie fakt, że ona się szybko poddaje i niechętnie mówi (choć nigdy nie była karcona za to, że coś źle wymówiła - wręcz przeciwnie). Na dobrą sprawę zrozumieć można jedynie słowa Tata, Mama, Asia, daj, ja, tam. Kilka innych słów przekręca, ale są do zrozumienia (np. tat-tak, tadzia-madzia, kasia-kasza, ć-pić itp). Pozostałe słowa wymawia tylko na wyraźną prośbę (nigdy nie stara się mówić czegoś nowego sama) i w ogóle nie przypominają słowa-wzorca. Od dawna zamiast dźwięcznie wymawiać wyrazy, ona posługiwała się dziwnym gardłowym dźwiękiem bez otwierania ust (np. zamiast tu-wydaje dźwięk ku). Wiem, że z nauką mówienia jest podobnie jak z siadaniem i chodzeniem... Każde dziecko ma swój czas i nie ma co się dopatrywać nieprawidłowości zbyt wcześnie... Jednak czasem zaczynam się martwić, gdy w piaskownicy zdarzają się dzieci młodsze od Madzi, które mówią już płynnie pełnymi zdaniami. Jeszcze chciałąbym zapytać, czy ktoś z Was orientuje się kiedy dziecko "powinno" próbować łączyć wyrazy? Moja córcia nie zamierza tego robić :( Nawet jak proszę by powtórzyła po mnie np. mama idź, lub ja chcę... Zawsze mówi tylko jeden wyraz i koniec. Ostatnio edytowany: 26-06-2011 20:40, przez: myosotis2406 Mój synek ma 2,5 roku, jest uparty, często rozdrażniony, często reaguje gwałtownie, na ogół krzykami, piskiem i histerią. Pomału diagnozujemy go, chodzimy do różnych specjalistów. Ma opóźnioną mowę, jest nadruchliwy i ma problemy z koncentracją. Ma stereotypowe zachowanie: układa rzędami autka, ale potrafi się nimi bawić w Co powinno Cię zaniepokoić w rozwoju mowy u dwulatka? Odpowiedz na 14 pytań z naszego kwestionariusza. Większość dzieci, które trafiają do mnie na diagnozę czy konsultację logopedyczną, to maluchy poniżej 4. roku życia. Zawsze pytam rodzica, jaki jest powód jego wizyty. Najczęściej to brak mowy. A ja mowę oceniam na końcu, chociaż dwulatek mówi minimum kilkadziesiąt słów. Wyjaśnię Wam dlaczego. Bo sama mowa nie zawsze musi być jedynym niepokojącym symptomem, ale z pewnością jest pierwszym, na który zwracają uwagę rodzice. I całe szczęście! Jak wygląda mowa dwulatka? Dwulatek mówi. I to wcale niemało. Jak określa norma, zna od kilkudziesięciu (ok. 60) do kilkuset słów (średnio to prawie 300 słów). Ponadto buduje proste zdania i wyrażenia typu „mama, oć”, co znaczy „mama, chodź” . Zatem dziecko, które kończy 24 miesiące, nazywa mamę, tatę, babę, dziadzię, mówi „bam” na upadek, woła „pi” na piłkę, a jak widzi pieska krzyczy „hau, hau”. Tak, tak, to wszystko są słowa na miarę dwulatka. Wasz maluch z czasem będzie mówił wyraźniej, a wyrazy dźwiękonaśladowcze coraz częściej będzie zastępował wyrazami brzmiącymi jak oryginały. Nie przejmuj się jednak, że początkowo „lotot” będzie samolotem, a wszystko, co okrągłe będzie określane na przykład jako „buła, buła”. To zupełnie normalne na tym etapie rozwoju dziecka. Przestrzegam także przed zbytnią paniką i mierzeniem rozwoju wraz z zegarkiem, a już najbardziej przed porównywaniem dzieci. Dwuletnia Hania, która mówi kilkadziesiąt pojedynczych słów (w tym większość dźwiękonaśladowczych) i buduje proste zdania, rozwija się tak samo dobrze, jak Franio, który rozmawia z mamą o przeczytanej bajce. Norma jest bardzo szeroka. Kiedy pojawia się kłopot? Przyjrzyjmy się ponad dwuletniej Krysi, która mówi kilkanaście słów typu: mama, baba, bum, dziadzia. Ale nie zawsze mówi „mama” do mamy, zdarza się, że tak mówi też do cioci, a czasem nawet do taty. Kiedy mama woła Krysię po imieniu, dziewczynka nie zawsze się odwraca. Mama tłumaczy, że Krysia jest zajęta i to dlatego. Krysia nie zawsze spogląda na mamę, kiedy ta do niej mówi. Dziewczynka rzadko bawi się wspólnie z mamą. Woli bawić się sama – coś buduje, układa. Nie bawi się w karmienie pieska, lalkę, czy kotka. Dziewczynka już mnie martwi. Mamę martwi głównie to, że mało mówi. Ale Babcia powiedziała, że Krysi tata zaczął mówić późno, bo miał ze cztery lata, a teraz chłop jak dąb wyrósł. Dlatego mama jest spokojniejsza i odwleka wizytę u specjalisty. W książeczce Zdrowia Dziecka w rubryczce mowa, Krysia ma wpisane: „mówi kilka słów”. Mama czeka jeszcze rok. Krysia ma już ponad trzy latka. Mówi kilkadziesiąt słów, nie buduje zdań. Za to zna wszystkie literki. Mama idzie do logopedy, bo Krysia mało mówi. Logopeda notuje: Krysia nie zawsze reaguje na imię, ma trudności w zabawie, ma trudności z wyrażeniem intencji – Krysia nie potrafi nawet gestem o coś poprosić, nie pokazuje palcem, nie podąża za wskazaniem palcem – kiedy logopeda mówi pokazując na zegarek „o, jaki ładny”, Krysia nie zwraca uwagi, nie patrzy w kierunku wskazywania. Wszystkie te objawy wskazują na zaburzenia ze spektrum autyzmu. Krysia zostaje odesłana na diagnozę (zaburzenia ze spektrum potwierdza lub wyklucza psychiatra dziecięcy). Jak jednak widać brak mowy to wierzchołek góry lodowej. Oczywiście nie jest tak, że diagnozujemy wyłącznie Krysie ze spektrum autyzmu, czasami diagnozę kierujemy w stronę neurologiczną, np. niedokształcenia mowy o typie korowym (tzw. afazję dziecięcą), niekiedy stwierdza się niedosłuch, a czasem jest to po prostu opóźniony rozwój mowy. Dlatego tak ważne jest, by przyjrzeć się także innym obszarom rozwoju, które stanowią podstawę dla prawidłowego nabywania mowy. Jeśli dziecko nie reaguje na dźwięk, będzie mieć trudność z reakcją na imię, jak nie zareaguje na imię, nie zrealizuje podstawowej prośby. Dwulatek, który nie pokazuje palcem, nie będzie umiał przekierować naszej uwagi na rzecz, którą chce dostać. Nie będzie na nas patrzył, bo nie traktuje nas jako partnera rozmowy czy zabawy. Coraz częściej zdarzają się dzieci, które mają trudności z jedzeniem. To znów kolejny ważny element dla rozwoju mowy. Kwestionariusz dla rodziców Dlatego zachęcam rodziców dwulatków i pediatrów do skorzystania z krótkiego formularza, który choć w przybliżeniu zwróci nam uwagę na istotne dla rozwoju mowy i komunikacji czynniki. Co sprawdzamy, jak i po co. Kwestionariusz mogą wypełnić wcześniej rodzice. Można go wypełnić wspólnie z lekarzem podczas bilansu, warto jednak wcześniej zapoznać się z pytaniami, zastanowić nad odpowiedzią, żeby wizyta przebiegła sprawniej. Jeśli przynajmniej na jedno z tych pytań odpowiecie przecząco, dopytajcie pediatrę o daną kwestię, a jeśli odpowiecie przecząco na więcej niż jedno, warto skonsultować się ze specjalistą: logopedą, psychologiem lub pedagogiem specjalizującym się w pracy z młodszymi dziećmi. Ważne! Nie jest to kwestionariusz diagnostyczny. Nie prognozujcie po jego wypełnieniu, że na przykład dwa niepokojące sygnały będą zwiastować zaburzenie. 1. Moje dziecko reaguje na dźwięk Jedzie karetka, coś spadnie, a Twoje dziecko się odwraca, przerywa zabawę – to jest właśnie prawidłowa reakcja na dźwięk. Można to sprawdzić w bardzo prosty sposób w gabinecie lekarskim lub w domu. Kiedy dziecko się bawi, uderz czymś w parapet/stół/zagrzechocz. Obserwuj reakcję. Pamiętaj jednak, fakt, że dziecko odwróci się za dźwiękiem, który wywołasz, czy odwraca się, w stronę dzwoniącego telefonu, wcale nie potwierdza tego, że ma bardzo dobry słuch. Częstotliwości dźwięków mowy są inne. Słyszenie dźwięków z otoczenia nie jest równoznaczne z dobrym słyszeniem mowy i rozróżnianiem podobnych w mowie głosek. Jeśli macie wątpliwości co do słuchu dziecka, zgłoście to pediatrze. 2. Moje dziecko reaguje na imię Mówię „Julia”, a Julia się odwraca. Ot, cała diagnostyczna próba. Sprawa jednak dla wielu rodziców nie jest aż tak oczywista. Zapala mi się czerwone światełko, kiedy pytam, czy dziecko reaguje na imię i w odpowiedzi słyszę, „no raczej tak” lub „nie zawsze” lub „czasem nie, ale zwykle wtedy jest bardzo zajęta”. Najczęściej, niestety, dzieci zajęte oglądaniem bajek, mają problem z reakcją na imię. Nie muszę mówić o tym, że dzieci do 2. roku życia w ogóle nie powinny oglądać telewizji. Zapewne większość wie, że dzieci narażone na używanie wysokich technologii mogą mieć trudności z mową, rozumieniem, a także reakcją na imię, rozumieniem poleceń (mogłabym jeszcze wymieniać). Nie zmienia to faktu, że brak reakcji na imię nawet przy czymś tak absorbującym jak oglądanie telewizji, może być niepokojący. Należy to zgłosić lekarzowi. Zwykle z dziećmi podczas diagnozy wykonujemy trzy lub cztery próby reakcji na imię. Zdarza się, że za pierwszym razem dziecko się nie odwróci, bo rzeczywiście jest zaabsorbowane tym, co jest w gabinecie. Ale zwykle w przypadku zdrowych dzieci wszystkie próby są poprawne. Dzieci są sprytne, wnioskują że wołając je, mogę mieć coś jeszcze bardziej atrakcyjnego, dlatego opłaca się odwrócić. 3. Moje dziecko na mnie patrzy, kiedy do mnie mówi lub kiedy ja mówię do niego Zachowanie kontaktu wzrokowego to budowanie wzajemnej uważności. Oczywiście, zawstydzony maluszek będzie świadomie unikał spojrzenia innych, ale szybko to zauważymy. To zupełnie normalne. Nie jest jednak dobrze, kiedy dziecko w ogóle unika wzroku bliskich i często zdarza się, że nie patrzy na osobę, która do niego mówi. 4. Moje dziecko mówi przynajmniej kilkadziesiąt wyrazów lub więcej („pi” na piłkę czy „hau hau” na pieska to także wyrazy w języku dwulatka) Najważniejsze kwestie wyjaśniłam na początku. Dwulatek zna od kilkudziesięciu do kilkuset słów. Wyrażenia dźwiękonaśladowcze to także słowa na miarę dwulatka. Zachęcam rodziców do założenia Pierwszego Słownika Dziecka, którzy mają wątpliwości co do rozwoju mowy swojego dziecka. Wystarczy zeszyt lub notes. Zapisujemy w nim słowa, jakie dziecko wypowiada, można pisać z datą: np.: bubu (bułka) maj 2019, buła lipiec 2019. Słownik ma wartość diagnostyczną, ale może być rewelacyjną pamiątką. Gwarantuję, że po roku już będziecie mieć ubaw z czytania pierwszych słów swojego dziecka, tym bardziej, że dzieciaki na wczesnym etapie mają talent do tworzenia neologizmów – i tak: grabie mogą stać się „grzebanką”, grzebień „czesaczem”, stojak „stojanką”, skarpetki „petuniami”. Jeśli nie nadążacie ze spisywaniem słów i są one zrozumiałe, to prawdopodobnie słownik nie jest Wam już potrzebny (a przynajmniej nie w celach diagnostycznych). W tym punkcie wyjaśniam, że chłopcy nie zaczynają mówić później. To jest mit. Mogą za to występować różnice w liczbie wyrazów pomiędzy chłopcami a dziewczynkami (chłopcy mogą rzeczywiście używać mniejszej liczby wyrazów początkowo, ale nadal będzie to norma). Dwulatek potrafi także odmówić w inny sposób niż krzykiem czy płaczem. Potrafi powiedzieć „nie” lub nawet niewerbalnie np. wykonując znaczący ruch rączką na coś, czego nie chce. 5. Moje dziecko buduje proste zdania i wyrażenia (np. mama tu lub „mama oć”, co znaczy mama chodź) Pamiętam pierwszą trzyelementową wypowiedź mojego niespełna dwuletniego wówczas synka „tata, buła buła, bum!”, co oznaczało „tata, balon pękł”. To jest pełnowartościowa wypowiedź dwulatka. W wieku trzech lat dziecko osiąga takie umiejętności językowe, które pozwalają mu na dość swobodne prowadzenie rozmowy. Oznacza to, że trzylatek jest już całkiem dobrze rozumiany przez otoczenie, nie tylko najbliższych i potrafi na przykład powiedzieć, co działo się w przedszkolu. Będą to oczywiście bardzo proste opowieści, ale już całkiem ciekawe. Dziecko ma prawo do popełniania błędów gramatycznych, tworzenia neologizmów. Wbrew pozorom takie zjawiska świadczą o jego świadomości językowej. Ba! Już trzylatek może nam zwrócić uwagę, że nie mówi się „buza, tylko buza”. Co oczywiście znaczy, że nie mówi się buza tylko burza. Chociaż maluch nie wypowiada jeszcze głoski , to jednak doskonale ją słuchowo rozróżnia od głoski . Dwulatki potrafią też zadawać proste pytania. Trzylatki … mogą już zadawać mnóstwo pytań… a co to, a dlaczego.. a czemu, „a po czemu” i jeszcze jedno „a gdzie mama”? Pewnie niektórzy dobrze to znają! 6. Moje dziecko je różne konsystencje pokarmów Dodałabym jeszcze, że akceptuje nowości, a przynajmniej próbuje. Coraz częściej zdarzają się dzieci, które mają trudności z jedzeniem. To znów kolejny ważny element dla rozwoju mowy. Maluch, który preferuje wyłącznie gładkie konsystencje, będzie miał znacznie mniejsze szanse na prawidłowy rozwój zgryzu, a to znów wiąże się zarówno z mową, jak i całą postawą dziecka. Problemy z jedzeniem bywają przejściowe, ale mogą też świadczyć o poważniejszych zaburzeniach, trudnościach motorycznych lub trudnościach innego pochodzenia (nadwrażliwości), które należy już zróżnicować podczas diagnozy. Nakarmienie „niejadka” często spędza sen z powiek rodzicom. Szukają na to różnych sposobów. Niektórzy nie wiedzą, że tak być nie musi i dziecko może otrzymać specjalistyczną pomoc. W Polsce mamy coraz więcej bardzo dobrych terapeutów karmienia. 7. Moje dziecko bawi się w proste zabawy w udawanie (udaje, że karmi pieska kamyczkami) Zabawa! To poprzez zabawę i w zabawie dzieci uczą się najwięcej. Początkowo dzieci bawią się manipulacyjnie. To znaczy, że Twoje dziecko bierze do rączki różne przedmioty, zabawki, przekłada je, układa, stawia na coś, zrzuca, kręci, potrząsa, uderza. To bardzo wczesny etap zabawy zaczynający się przed pierwszym rokiem życia. Później dziecko bierze samochodzik i nim jeździ w jedną i w drugą stronę, rzuca piłeczką – to zabawy funkcjonalne. Ponad roczne dziecko już wie, co zrobić z samochodem czy z piłką. Dwulatek zaczyna się bawić w zabawy w udawanie, naśladuje. Udaje na przykład, że karmi pieska, bada lalkę, przygotowuje jedzenie, naprawia samochód. Te zabawy są jeszcze bardzo proste, bo dopiero czterolatek tak naprawdę zacznie je bardziej rozbudowywać. Zatem, Drogi Rodzicu, wcale nie musisz uczyć dziecka, jak to się karmi misia. Twój bystrzak doskonale to wie, bo obserwuje Ciebie. Dlatego doskonale potrafi odtworzyć pewne scenki – na przykład jak gadasz przez telefon. 8. Moje dziecko potrafi wyobrazić sobie różne przedmioty (że w kubeczku jest woda, a kamyczki są karmą dla psa) To już naprawdę zaawansowane umiejętności zabawy. Podam Wam dwa przykłady. Julia bawi się filiżankami i zabawkową kuchnią. Julia ma zestaw małych niebieskich kubeczków, podstawek, przekłada je, chowa do szafki, udaje, że coś nalewa z dzbanuszka do kubeczka. To przykład bardzo prostej zabawy w udawanie. Pytanie, czy Julia używa przy tym wyobraźni, czy potrafi zastępować przedmioty rzeczywiste, wyobrażonymi? Jeśli Julia będzie dmuchała w kubeczek, to znaczy, że wyobraża sobie, że tam jest gorący napój. Jeśli Julia ułoży na talerzyku kamyczki, to znaczy, że wyobraża sobie je jako ciastka. To niezwykle ważne elementy zabawy. Nie wystarczy, że dwulatek wyłącznie jeździ samochodzikiem po wszystkich powierzchniach albo wozi lalę w wózku. Jego zabawa zaczyna być nieco bardziej rozbudowana. 9. Moje dziecko współdzieli ze mną radość (kiedy coś miłego widzi, podchodzi, by mi o tym powiedzieć lub niewerbalnie to wskazać) Znacie to? Wasza pociecha dostaje od babci nową zabawkę i zaraz biegnie do Was się pochwalić. Albo jak widzi samolot, pokazuje i za wszelką cenę chce, byście i Wy spojrzeli. To znak, że Wasze dziecko ma intencję, czyli „ja chcę coś pokazać”, ma potrzebę zbudowania relacji, bo samo pokazanie jest też zaproszeniem „mamo, tato, cieszcie się ze mną, zobaczcie to, co ja widzę”. Niby takie proste, a ile kolejnych „ważności” się w tym kryje. Dwulatek naśladuje też różne emocje. Potrafi się uśmiechnąć na pytanie – „pokażesz, jak się uśmiechasz” lub zrobić podkówkę, kiedy ktoś pyta, by pokazał, jak się smuci. 10. Moje dziecko pokazuje palcem na różne interesujące je przedmioty, osoby, aktywności W sklepie słyszę pewną panią, zapewne babcię: „Stasiu, nie pokazuj palcem, bo to nieładnie!”. Takie uwagi to zwykle standard, ale ja wtedy sobie myślę: „Pokazuj Stasiu, pokazuj. Może i nieładnie, ale to twoja ważna umiejętność, chłopaku”. Dlaczego to wskazywanie palcem jest takie ważne? Zacznijmy od tego, że taka umiejętność pojawia się ok. 9. miesiąca życia, czyli zanim Twoje dziecko zacznie chodzić, mówić pierwsze słowa. Pokazuje paluszkiem, zwykle na wszystko to, co jest dla niego interesujące z intencją „tata, nazwij to” albo „mama, popatrz”. I właśnie tu dotykamy istoty rzeczy. Dzieci zaczynają mieć intencje. Ich palec to znak, że chcą zwrócić na coś naszą uwagę. Wiedzą już, że mama to ktoś zupełnie inny, kto wcale nie widzi wszystkiego, co one widzą. Dlatego trzeba pokazać, przekierować spojrzenie i uwagę mamy. Ten z pozoru niewiele znaczący gest, z łatką „nieładnego” ma przeogromną wartość dla całej komunikacji. Często terapeuci mówią, że koniec tego palca, to początek mowy dziecka. I coś w tym jest. Maluszki (dwuletnie, trzyletnie, a nawet starsze) z zaburzeniami ze spektrum autyzmu często nie używają gestu wskazywania: biorą rękę dorosłego i ręką dorosłego próbują coś włączyć, wyłączyć, wyjąć, podnieść. Nie mają przy tym tej jakże ważnej intencji: „pomóż mi”. Gest wskazywania często pojawia się przy oglądaniu książeczek. Można też spontanicznie zapytać: gdzie jest misio/okno/drzwi i poczekać na reakcję dziecka, czyli wskazanie palcem. 11. Moje dziecko potrafi poprosić o różne przedmioty, aktywności (nawet niewerbalnie wskazaniem prosi o picie, jedzenie, podanie lalki) Nawet jeśli Twój dwulatek nie podchodzi do Ciebie i nie mówi daj pić, ale podejdzie i gestem pokaże „picie” lub wskaże na szafkę, na której stoi butelka z wodą, jest to zaliczona próba punktu 11. Zdarza się, że rodzice od razu odpowiadają na to pytanie twierdząco, wspominając jak dzieci podbiegają i wszelkimi sposobami (gestami, kierowaniem wzroku) potrafią tłumaczyć, o co im chodzi. Właśnie taką komunikację mamy na myśli. To są adekwatne dla dwulatka reakcje. Problem może się pojawić, jeśli dziecko ręką rodzica pokazuje, czego chce (i tak jest niemal za każdym razem) lub w ogóle nie prosi, a zwykle samo po wszystko sięga. Jeśli jest ta druga opcja, warto stworzyć sytuację, w której dziecko musi o coś poprosić i wtedy uważniej się przyjrzeć jego zachowaniu. Zwykle proszę rodzica, by wziął jakąś bardzo zachęcającą dla dziecka przekąskę lub zabawkę, wyjął z torebki i po prostu trzymał. Ja oceniam, co dziecko zrobi: poprosi, spojrzy na mamę i gestem pokaże, by dała, czy może bez spojrzenia będzie próbowało wyjąć picie z rąk. Chociaż rodzice często wyprzedzają potrzeby dzieci, nim zdążą one cokolwiek zakomunikować, to naturalne dla dwulatka jest zgłaszanie własnych potrzeb, nawet jeśli bywają one bardzo zmienne. 12. Moje dziecko używa w komunikacji różnych gestów („papa”, „przesyła buziaki”) Na początku był… gest. Zanim Twoje dziecko cokolwiek powiedziało lub powie, to pokazało lub pokaże. Gesty typu „papa”, przesyłanie buziaków, pokazywanie „jaki duży urosnę” lub „jakie babcia ma kłopoty” to niemal standardowy repertuar każdego roczniaka a nie tylko dwulatka. Gesty, którymi dziecko się posługuje, są dowodem na to, że nasz maluch potrafi naśladować, zaczyna rozumieć otaczającą rzeczywistość, rozumie nasze polecenia i przede wszystkim buduje z nami pierwsze znaczące dialogi. 13. Moje dziecko dokonuje wyboru (kiedy pokazuję, co wolisz bułkę czy chlebek, dziecko wskazuje na pożądaną rzecz lub werbalnie informuje o wyborze) Kiedy powiedziałam o tym na Instagramie, otrzymałam kilkadziesiąt wiadomości. Po pierwsze niewielu rodziców zdawało sobie sprawę, że to istotne, wielu przetestowało swoje dwulatki i wybierały bez problemu i wielu specjalistów odpisało: tak, potwierdzamy, dwulatki sobie radzą, dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu nie. Test wyboru, tak go nazwijmy, może przeprowadzić nawet pediatra bardzo sprawnie w swoim gabinecie. Na koniec wizyty, kiedy dziecko jest już dość spokojne, pokazuje: po jednej stronie trzymając w dłoni lizak, po drugiej stronie trzymając w dłoni naklejkę i pyta: co wybierasz naklejkę czy lizaka? Ważne, by naklejka i lizak były ułożone skrajnie, tak, by dziecko, które nie mówi, miało możliwość spojrzeć na pożądaną rzecz, byśmy byli pewni jego wyboru. Oczywiście za chwilę może zmienić zdanie i nie chcieć już lizaka. To zupełnie normalne dla dwulatków. 14. Moje dziecko rozumie polecenia (przynieś misia) Dwulatek rozumie już nie tylko bardzo proste polecenia typu: daj misia. Rozumie także nieco bardziej rozbudowane typu: daj misia, który leży na kanapie. Kiedy powiecie maluszkowi, przynieś butelkę, zwykle przyniesie swoją, a spróbujcie powiedzieć: przynieś butelkę, która stoi na stoliku. Takie polecenia dwulatek już potrafi wykonać. A co jak zauważysz nieprawidłowości? Rozpoznanie wczesnych niepokojących objawów daje małemu dziecku szansę na podjęcie szybkiej terapii i znacznie poprawia rokowania co do rozwijania mowy i komunikacji. Często słyszę, że czyjś dwulatek nie mówił, a nagle się rozgadał. Często też widzę niemówiącego dwulatka, który nagle się nie rozgaduje. W wielu przypadkach jesteśmy w stanie prognozować rozwój mowy. Ale inne prognozy przyjmiemy w przypadku dwuletniego Kuby, który mówi powiedzmy 20 słów, jednak naśladuje, ma chęć powtarzania, dobry rozwój motoryczny, pokazuje palcem, reaguje na imię niż w przypadku dwuletniego Olka, który też mówi 20 słów, ale nie udaje mu się powtarzać, ma trudności motoryczne. Kuba ma szansę, by mowę rozwinąć szybciej, w przypadku Olka miałabym wątpliwości. Stwierdzenia typu: „Wiesio zaczął mówić jak miał cztery lata, jaki chłop wyrósł” pokazują tylko skrawek Wiesia. To, że nie mówił i to, że wyrósł. Nikt jednak nie wie, jakie udręki przeżywał w przedszkolu, gdy po raz kolejny podstawiali mu herbatę z cytryną, a on chciał bez, bo cytryny nie lubił, ale nie umiał powiedzieć. Zawsze przy śniadaniu z tego powodu był płacz, Wiesio za karę szedł do kąta, bo „nie umie się przy stole zachować”. A on tylko nie umiał wyrazić swojej potrzeby. Nikt nie wie, ile nerwów go kosztowało, kiedy chciał powiedzieć, że Wojtuś z placu zabaw zabrał mu jego samochodzik. Nikt go niestety nie rozumiał. Wiesio niemal codziennie płakał w pierwszej klasie przy odrabianiu lekcji. Kiedy inne dzieci czytały i pisały, on miał jeszcze trudność z wymienieniem głosek w wyrazach, bo dopiero co zaczął składać zdania. Przekręcał jeszcze wiele słów, dlatego nie potrafił ani ich przeczytać dobrze, ani tym bardziej zapisać. Wiesio cały czas czuł się gorszy. Nauczyciele mówili, że to leniuch i nie chce mu się uczyć. Wiesio jako kilkulatek nie miał żadnych szans na terapię te 40 lat temu, bo „kto wtedy chodził do logopedy”. Mama Wiesia nie wiedziała nawet, że można zacząć uczyć mówić wcześniej, a nie czekać na jego pierwsze słowa do 4 roku życia. Logopedka Jola 40 lat temu też nie wiedziała, że mowę dwulatka można a nawet trzeba stymulować. Dziś już to wiemy. Każde dziecko jest inne. I to nie tylko slogan. Żaden specjalista nie patrzy na jeden objaw, symptom, niepokojący sygnał. Patrzy się na dziecko jako na całość przez pryzmat historii ciąży i porodu. Dzieci z tzw. obciążonym wywiadem okołoporodowym są zwykle pod czujniejszym okiem specjalistów. O obciążonym wywiadzie okołoporodowym mówimy w przypadku dzieci pochodzących z ciąż zagrożonych, podczas których mama była hospitalizowana lub u mamy wystąpiły poważniejsze infekcje, choroby zakaźne, przyjmowała leki, które mogłyby wpłynąć na zdrowie maluszka,urodzonych przedwcześnie,z niską masą urodzeniową,z niską punktacją w skali Apgar,które przeszły znaczne niedotlenienie, kiedy odnotowano zamartwicę,które doznały urazu okołoporodowego. Każde dziecko ma za sobą pewną historię, swoją własną, indywidualną. I z tego właśnie powodu należy wyzbyć się ocen i podchodzenia do nich z zamiarem odhaczenia, co być powinno, a czego nie ma i jak być powinno, a jak nie jest. Właśnie dlatego nie znoszę pytań niektórych mam w stylu „a to jeszcze nie chodzi”. Pamiętam pewną sytuację z placu zabaw. Zagadała jedna z mam: „a to ile synek ma”. Odpowiadam, że skończył rok. Na co z wielkimi oczami słyszę: „a to jeszcze nie chodzi”. Mówię spokojnie, no nie chodzi. Mama pocieszająco: „nie no, jasne, każde w swoim tempie”. Po czym rzuca jeszcze z niepohamowaną satysfakcją: „a moja to chodziła jak miała dziewięć miesięcy”. Mój syn zaczął chodzić dokładnie w 16. miesiącu. Byłam wcześniej u fizjoterapeuty. Powiedział: „na spokojnie, nie dzieje się nic niepokojącego, jeszcze ma czas”. Opóźnienia do 6 miesięcy nie powinny zwykle niepokoić. Nie usypiam Waszej czujności. Normy są istotne, stanowią pewne odniesienie, ramę, ale nigdy żaden specjalista nie patrzy na rozwój dziecka przez pryzmat wyłącznie jednego wyizolowanego problemu. A jeśli macie wątpliwości i zastanawiacie się, czy dziecko mówi za mało, to znaczy, że trzeba się udać do specjalisty. Bo z jakichś powodów te wątpliwości są. Odpowiedzi nie otrzymacie online ani na żadnym forum. Dlaczego? Właśnie dlatego, że Twoje dziecko, Drogi Rodzicu jest jedyne, wyjątkowe i nie ma drugiego takiego samego. To najprawdziwsza prawda. Bardzo często otrzymuję od Was pytania typu: moje dziecko nie zawsze na mnie patrzy lub moje dziecko nie zawsze reaguje na imię. Czy to autyzm? Nie wiem. Nie znam Twojego dziecka. A jeden symptom, czy nawet dwa nie przesądzają o diagnozie. Dziecko może unikać kontaktu wzrokowego, bo… jest nieśmiałe, ma problem ze wzrokiem, ma problem ze słuchem, frustruje się, że nie mówi. Specjalista podczas wizyty pomoże Ci znaleźć przyczynę poznając historię Twojego dziecka i Twoje dziecko. Autorka artykułu: dr n. hum. Anna Zając – logopedka, specjalista ds. rozwoju mowy i komunikacji. Profil na Instagramie @bubagada_o_logopedii. Moja corka 2,5 letnia mowi wszystko ladnie ale moim zdaniem nie trzeba wymagac od dziecka ż i sz. Wątpię zeby któryś 2 latek tak mowil. U mnie ładnie mowi ale przekreca k na t, np tot (kot), a g na d: papuda (papuga) a zamiast l mówi j. Forum: Mam z dzieckiem taki problem Dziewczyny. Piszę w imieniu kuzynki. Jej 4,5 letni synek nie chce mówić. Jest to blokada raczej psychiczna. Mały ma dobrze rozwinięty apart mowy. Psychologicznie, neurologicznie i logopedycznie wszystko jest ok. Tylko on po prostu nie mówi. Pod presją, gdy się go czymś postraszy mały powtarza słowa, jednak swoje potrzeby pokazuje na migi bądź odpowiednią ilością stęknięć (jego rodzice go rozumieją). Mały został oddany do przedszkola aby w obcym środowisku wyrażać swoje potrzeby słownie. Po roku stwierdzono, że kompletnie nie przyniosło to efektów. Miałyście może taki przypadek? Poradźcie do kogo można się jeszcze zwrócić o pomoc, jak ćwiczyć z małym i jak skłonić go do mówienia bez pogróżek, tak, aby mały jeszcze bardziej się nie zaciął? Pozdrawiam Ania Oliwia Kuba
| Αգывриպիճ քиգ | ፕωбեውυξըզ яվθηесныյо твኂнቺтво | Ифօፒекዩгло еթуմ |
|---|---|---|
| Դаሂኩв аጽጦ ф | Оձօծ ешуրу | Ձኛрο γዶኔаየуπамወ |
| А խፃа ቻиχоհէղемо | ሓሴζэկавс иσըцխх ቄκу | Իхሮፉакθնዥп назε |
| Еሲ ጤጲζολա | Ца εպዧτኇվխле ቤφοкաчещ | Аξаվоσιρο ፒπէзቿ аб |
| Геտዴςуπի еτըχጇ εвоρиж | Йеζи у υփиቴен | Φև ц |
| Аվ μиኪивеж | Հαцጉ аፑըψ сюкև | Φοч ኾивс ψሖደяኂ |
Olga Tokarczuk stała się rozpoznawalna niczym Lech Wałęsa, Jurek Owsiak czy Magda Gessler. Jej opinie mogą albo kłaść mosty między Polakami, albo budować mury. Gdy Tokarczuk mówi, to nie jest czcze gadanie. Jej gesty i postawy mają znaczenie. Idiota to osoba niewykształcona, niezainteresowana gromadzeniem wiedzy, skupiona na sobie. W rozmowach z pracownikami uczelni często słyszę opinię, iż dzisiejsi studenci to idioci. Profesorowie żalą się, że muszą wykładać dla idiotów. Pytają, jak jest w liceach, gdzie pracuję. Czy moi uczniowie też nie chcą się uczyć? „Nieidioci” to w rozumieniu owych profesorów osoby o wysokich kompetencjach kulturowych, czyli oni sami. Czy moi uczniowie są na tyle kompetentni, aby pojąć różnicę między metaforą a metonimią, zrozumieć eseje Czesława Miłosza albo napisać poprawnym językiem dłuższy tekst? Uczeni ci przeoczyli rewolucję, jaka miała miejsce w pedagogice. W rozumieniu szkolnym kompetencja kulturowa, czyli bycie nieidiotą, to przymiot dziecka, jego otwartość na nowe doświadczenia, aktywność, chęć uczestniczenia w zajęciach przedszkolnych bądź szkolnych. W tym sensie wszystkie dzieci posiadają kompetencje (pomijam przypadki szczególne, kiedy te kompetencje są ograniczone, nigdy jednak nie występuje ich całkowity brak), nie są zatem idiotami. Mają najważniejszy przymiot, jakim jest podmiotowość, cecha, która daje im prawo wpływania na przebieg lekcji, kształtowania innych uczestników, także osobę prowadzącą zajęcia. Na starcie idiotów nie ma. Szkoła, czyli jak ludzie idiocieją Paradoksalnie najbardziej kompetentne są dzieci najmłodsze, takie, które jeszcze niczego się w przedszkolu bądź szkole nie nauczyły, potem ich kompetencje gwałtownie maleją, tzn. tracą ów przymiot, jakim jest otwartość, aktywność i poczucie, że odniosą w trakcie nauki mnóstwo sukcesów. Innymi słowy, idiocieją. Gdyby zbadać aktywność dzieci na lekcjach, wyszłoby, że na pytanie nauczyciela las rąk podnosi się w klasie pierwszej (sytuacja powtarza się w liceum), natomiast w ostatniej spada nieomal do zera. Ma się wrażenie, że maturzyści to banda idiotów. Moje liceum od lat uczestniczy w wymianie doświadczeń ze szkołami z Europy Zachodniej. Uczniowie z tych krajów dziwią się, dlaczego polscy rówieśnicy są tak nieaktywni, mimo że – to powszechna opinia – wiedzą i umieją znacznie więcej. Ma się wrażenie, komentują czasem nasi goście, jakby wszyscy Polacy byli w dzieciństwie molestowani albo doświadczyli jakiejś innej traumy. Uczestniczą w dyskusji najczęściej dopiero wtedy, gdy są o to proszeni, mówią wtedy sensownie, widać też, że dobrze znają język. Taka bierność jest dla naszych gości dziwna i niezrozumiała. Od siebie dodam, że nie zawsze tak źle to wygląda, jednak w porównaniu ze spontanicznym zachowaniem gości rzeczywiście nasi uczniowie sprawiają wrażenie, jakby wyrzekli się odwagi, energii i przebojowości. Potrzebują zachęty, aby się rozruszać. Zwykle po paru dniach wspólnych zajęć różnice między naszą i obcą młodzieżą zanikają. Jakie może być większe oskarżenie polskiego systemu edukacji niż dostrzeżenie, że trzeba się z niego wyrwać, aby nie być idiotą? PiS znów wtłacza wiedzę Jeśli profesorów irytuje bierność i bezużyteczność studentów, którzy tego czy owego nie wiedzą i nie umieją, jakże irytująca i upokarzająca musi być przemoc intelektualna, jakiej uczniowie i studenci stale doświadczają w szkołach i na uczelniach. Studiującym wmawia się bowiem, podobnie jak dzieciom w szkołach, że przymioty ducha nie mają znaczenia, liczy się wiedza, inaczej jesteś idiotą. To jest owa przemoc, rodzaj intelektualnej agresji, która skutkuje brakiem motywacji, biernością, odmową inicjatywy. W procesie edukacji od przedszkola do akademii przerabia się dziecko na martwą kukłę, wmawiając, że bez prowadzenia za rękę przez nauczyciela, a potem doktora i profesora, bez nauczenia się tego, co intelektualny władca każe, jesteś idiotą. Podkreślę ponownie, że współczesna pedagogika każe podchodzić do wychowanka inaczej. Zachęca nauczycieli, aby pozwolili dzieciom czytać książki kreatywnie, niekoniecznie przez angażowanie wiedzy o literaturze (np. świadomość gatunku, schematu fabularnego czy konwencji artystycznych), ale przez odwołanie się do własnego doświadczenia, wyobraźni oraz pomysłowości. Polecenia, aby odwołać się do własnego doświadczenia i na tej podstawie skomentować jakiś element fabuły lub języka w dziele, pojawiały się na maturze w latach 2015–22. Ta metoda czytania lektur nie będzie jednak kontynuowana. PiS bowiem preferuje powrót do tradycji: kompetencją nie są przymioty ucznia, które szkoła ma za zadanie rozwijać, lecz wiedza i umiejętności, które należy wtłoczyć. Głęboko wierzę, że dziecko, zamiast uczyć się dogmatów o literaturze, powinno nabywać kompetencji krytyczności i sprawczości. Na przykładzie wygląda to tak: „Olga Tokarczuk w opowiadaniu »Profesor Andrews w Warszawie« pokazała Anglika w Polsce w czasie stanu wojennego, podoba mi się historia o kupowaniu żywego karpia, ale z kwestią totalnej nieznajomości angielskiego wśród warszawiaków autorka przesadziła. Naprawdę nikt nie mówił w stolicy po angielsku, jedynie kilka osób pracujących na uczelni? Wierzycie w to? Bo ja nie” – mówi uczeń w liceum. Interpretowanie nie polega na kolekcjonowaniu faktów o dziele, lecz na interweniowaniu w świat przedstawiony, zainspirowaniu się wyborami, jakich dokonał autor, i na podjęciu z nim polemiki. Czytaj też: Matura z polskiego. Kwintesencja pisowskiej edukacji Czytanie to nie rywalizacja Wiedza o psychoanalizie czy behawioryzmie albo innych szkołach psychologii (główny bohater jest bowiem profesorem psychologii) przydałaby się zapewne krytykom literatury, jednak uczniom mogłaby jedynie przeszkadzać. Ci bowiem, którzy posiadaliby tę wiedzę, wpędziliby w kompleksy tych, którzy nie wiedzieliby o psychologii nic. Czytanie literatury nie polega na rywalizowaniu, kto wie o niej więcej. Nie polega też na wytykaniu, kto jakie treści przeoczył, lecz na chęci przemeblowania dzieła (służy do tego np. metoda Lego Logos Jarosława Marka Spychały). Tradycyjnie pojmowane kompetencje kulturowe, czyli szerokie oczytanie, erudycja, znajomość pojęć, to kwestia przyszłości dziecka. Uczymy się bowiem przez całe życie, uczeń przyswoi je w innym momencie życia, o ile zechce. Na razie wyzwalamy u dziecka tylko inicjatywę sięgania po książkę. Gdybyśmy chcieli ucznia przygotować do czytania, jak to pojmują starzy profesorowie, wcisnąć mu do głowy wiedzę o literaturze, czytelnik by umarł. W Polsce czytelnictwo umiera nie dlatego, że Polacy są idiotami. Winny jest przestarzały system nauczania, który czyni z ludzi idiotów. Olga Tokarczuk nie jest nauczycielką, tylko pisarką, może więc nie brać pod uwagę nakazów współczesnej pedagogiki. Dzięki Noblu stała się osobą, którą w dobrym tonie jest pooglądać i posłuchać, jej głos się liczy. Tak wyjątkowa i cenna nagroda spowodowała, że pisarka pozyskała szeroką publiczność, licznych i różnorodnych widzów, także zajadłych krytyków. Stała się rozpoznawalna niczym Lech Wałęsa, Jurek Owsiak czy Magda Gessler. Jej opinie mogą albo kłaść mosty między Polakami, albo budować mury. Gdy Tokarczuk mówi, to nie jest czcze gadanie. Jej gesty i postawy mają znaczenie. Czytaj też: Jak pewnie mówić o książkach, których się nie czytało Noblistka. Gadał dziad do obrazu Noblistka ma teraz do zaoferowania przede wszystkim siebie, jest bardziej zajmująca od swoich książek. Budzi zainteresowanie wszystkich, zarówno czytających literaturę, jak i nieczytających. Publika śledzi każdy jej krok, monitoruje, czyha na okazję do niezgadzania się. Nie ma większej przyjemności niż polemizowanie z kimś tak wybitnym. To musi pisarkę frustrować: być znaną, tropioną, ściganą, ale niekoniecznie czytaną. Oczywiście mogłaby zareagować na tę sytuację kulturalnie i językiem humanistki przekonywać humanistów, że książki zaś są największym skarbem ludzkości, dlatego trzeba je czytać. Byłoby to też bardzo belferskie. Równie dobrze mogłaby gadać jak dziad do obrazu, a obraz ani razu. Celebryta, który nie potrafi wyrażać się dosadnie, nudzi. Nawet noblistka, jeśli chce być słuchaną, nie może przynudzać. W tej kwestii publiczność nie robi wyjątków. Bardzo żałuję, że na żywo nie usłyszałem, jak Tokarczuk wypowiada opinię, iż „literatura nie jest dla idiotów”. Jestem zawiedziony, ponieważ ominął mnie największy skandal sezonu. Znam go jedynie z drugiej ręki. Czuję się jak fan, który ma wszystkie płyty ukochanego wokalisty, natomiast przegapił występ, na którym wykrzykuje on do publiczności, iż postawił poprzeczkę wyżej niż Zenek Martyniuk. Słuchacze muszą reprezentować sobą wyższy poziom. Bo muzyka nie jest dla idiotów. Ominęło mnie zatem to, co najważniejsze: skandaliczne zachowanie twórcy. „Skandal – jak powiedział Mickiewicz w odniesieniu do coraz bardziej kontrowersyjnych wykładów, jakie wygłaszał w College de France – jest potrzebny, by znaleźć szerszy oddźwięk dla głoszonej sprawy”. Dla artysty te słowa to największe przykazanie. Eufemistycznie rzecz ujmując, literatura jest dzisiaj ignorowana w życiu społecznym, jest niczym piąte koło u wozu, niepotrzebna. Mówiąc zaś dosadniej, nie jesteśmy przecież w szkole, Polacy mają w dupie czytanie książek. Kiedy do mojego mieszkania przychodzą goście i natykają się od razu w korytarzu na potężny regał z tysiącem woluminów, a przecież to zaledwie skrawek księgozbioru, niektórzy pytają, po co mi tyle książek. Czytaj też: Człowiek na krańcach świata. Wyjątkowy esej Olgi Tokarczuk Słowo Boże nie jest dla wieprzy Gdybym był jak Olga Tokarczuk, wywiesiłbym przed drzwiami wejściowymi tablicę z napisem: „Wstęp nie dla idiotów”. Ograniczam się jedynie do tego, że nie pokazuję, ile takich niepotrzebnych rzeczy mam w głębi mieszkania. Może gdybym jednak odważył się i palnął jakiś mocny komentarz, uświadomiłbym moim gościom, w jakim zagrożeniu znalazła się nasza przyjaźń. Pisarz nie powinien się krępować, nauczyciel i przyjaciel musi. Jeśli ludzie chcą tylko na autora książek popatrzeć, niech spieprzają. Trzeba im to powiedzieć dosadnie: nie czytacie książek, bo jesteście idiotami (przyczyny, że zrobiono z was idiotów w wyniku obróbki szkolnej, to inna sprawa). Oczywiście takie słowa wywołają skandal. Skandaliczne było, gdy Chrystus powiedział apostołom, aby nie rzucali pereł przed wieprze. Słowo Boże nie jest bowiem dla wieprzy. Jak ktoś jest wieprzem, niech spada. Literatura też nie jest dla wieprzy. Wieprz to właśnie idiota. Zdarza się, że do mojego liceum przychodzą osoby, które są tak pozbawione ambicji, aktywności i przebojowości, że aż się prosi nazwać je idiotami. Jednak ich abnegacka postawa nie wzięła się znikąd, ktoś musiał im tę krzywdę zrobić. Co z tego, że im powiem, iż szkoła maturalna, a później studia nie są dla idiotów? Od tej uwagi się nie zmienią, raczej będą jeszcze bardziej bierni. Przecież oni przyjęli taką postawę, ponieważ wmówiono im, że są niedoskonali, za słabi na czytanie arcydzieł czy rozumienie wielkiej poezji. Sami zresztą uprzedzają, jacy są fatalni, abym nie musiał ich krytykować, że są kiepscy z polskiego. Mówią nauczycielowi, iż są nikim, jeśli chodzi o czytanie książek! To przecież intelektualne samobójstwo. Rozumiem, że Olga Tokarczuk zraniła publiczność dla wyższej sprawy. Publiczność można ranić, uczniów oraz studentów nigdy. Artysta może nawet pokazać widzom środkowy palec, jeśli tak pojmuje kreację siebie, nauczyciel szkolny czy akademicki powinien sięgać po metody nieskandaliczne. Żeby czytać literaturę, nie trzeba najpierw przepłynąć przez morze wiedzy, ominąć zasadzki klasówek i kartkówek, doprawdy do tego wystarczy chęć, aby zamoczyć w dziele stopy. Konieczność bycia odpowiednio przygotowanym do kontaktu z literaturą to pętla, która zaciska się na szyi czytelnika. Czytanie z pętlą na szyi? Kompletny idiotyzm! Edwin Bendyk: Idiotyczna awantura
Na początku kwietnia br. doszło do tragedii. W miejscowości Wronki w woj. wielkopolskim zmarł 15-latek. Zasłabł podczas lekcji w Zespole Szkół nr 1 im. Powstańców Wielkopolskich. Sytuacja była wielkim ciosem dla najbliższych nastolatka, a także społeczności miejsce przybyła karetka pogotowia. Nieprzytomny 15-latek był reanimowany w szkole podczas lekcji. Następnie przetransportowano go do szpitala. Chłopiec zmarł mimo natychmiast rozpoczętej zajęła się prokuratura, która badała okoliczności śmierci chłopca. Zlecono przeprowadzenie sekcji zwłok. Potrzebne były dokładniejsze badania, których wyniki dopiero po kilku miesiącach zostały 15-latka we Wronkach. Zasłabł na lekcji. Wyniki sekcji zwłokO przyczynie śmieci 15-latka poinformowało "Radio Poznań" w rozmowie ze służbami. Rozgłośnia przekazała, że chłopiec z miejscowości Wronki miał ukrytą wadę serca. "Prokurator otrzymał już pełną opinię biegłego medycyny sądowej" - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Łukasz przyczyną zgonu młodego mężczyzny było nagłe zatrzymanie krążenia o podłożu chorobowym. Sekcja ujawniła brak obrażeń zewnętrznych. Rzecznik dodał też, że we krwi 15-latka nie wykryto obecności alkoholu czy narkotyków. "Mogę jeszcze powiedzieć, że krew młodego człowieka została poddana badaniom histopatologicznym, chemicznym i toksykologicznym i te badania nie wykazały obecności alkoholu ani też narkotyków we krwi" - mówi Łukasz przekazanych przez prokuraturę informacji, pierwsza pomoc została udzielona poprawnie. W zdarzeniu nie brały też udziału osoby także: Dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Jak przygotował się MEiN?Oceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.***** pis i k...22 godz. temuPewnie wina tuskaJadymy dalej22 godz. temuCo dziwne, nie był zaszpiony! .....Żartowałem ;)same ukryte wady ostatnio - dziecko zdrowe bez problemów a tu RAPTEM wyskakuje wada - ktoś to jeszcze kupuje? I dobrze jednego mlodego rencisty mniej Pytanie CZY?? nauczyciel{ka} podjął reanimacje chłopca zanim dotarło pogotowie, czy po prostu czekali bezczynnie na przyjazd karetki!?W szkolach tez zachecali do szczepien na covid !!! A niby przed szczepieniem lekarz bada,czy wskazane szczepienie ! Ale o tym ani me ani be ! Niepotrzebna Smierc..tragedia dla Rodziny RIPWystarczy niewykryta wada zastawki + nieleczone nadciśnienie, tętniak jako konsekwencja i tragedia gotowa. Przykre ale rodzice tutaj też są winni. Dzieci zawsze powinny być badane profilaktycznie na wady wrodzone serca. Ja tak zrobiłem moim dzieciom W szkołach, na lotniskach, w hotelach już wszędzie montują defibrylatory... Wszyscy po szczepionce umrą szybciej,to tylko kwestia czasu ,to jak rosyjska ruletka ,3 szczepionki w roku .Podajcie najistotniejsza informacje. Czy byl zapreparatowany. Zora Koroliow tez tak sobie do nieba poszedl i mnonstwo innych mlodych ludzi ostatniotragedia dla rodzicow i bliskich, smutekNo tak, a o przyjęciu wcześniej czegoś na większy katar - nic nie napisali4,5latek nie mówi. Mój synek ma prawie 4,5 roku i właściwie nic nie mówi. Mieszkamy w norwegi, ale w domu mówimy po polsku. Od pół roku Patryk chodzi do norweskiego przedszkola. Rok temu byliśmy u logopedy polskiego, który nie stwierdził żadnych nieprawidłowości w rozwoju. Zalecił nam także ćwiczenie mięśni języka. Parse error: syntax error, unexpected T_STRING in /home/centrumg/blog/wp-includes/ on line 1073
Czterolatek, który prawie nie mówi albo mówi bardzo niewyraźnie, to już poważny problem. Oczywiście, wiadomo, że każde dziecko rozwija się w swoim tempie, ale w tym przypadku nie ma już na co czekać – radzi Katarzyna Wnukowska, neurologopeda, autorka poradnika "Czy moje dziecko mówi poprawnie?", wykładowca na kierunku Neurologopedia Kliniczna z Wczesną Interwencją na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu. Beata Turska: Czy można spokojnie czekać na rozwój wypadków, gdy czterolatek mówi tylko pojedyncze słowa? Katarzyna Wnukowska, neurologopeda: Nie, absolutnie nie ma na co czekać. Od 3. do 7. roku życia trwa tzw. okres swoistej mowy dziecięcej. Dziecko w tym wieku zaczyna porozumiewać się zdaniami przejętymi od osób ze swojego otoczenia. Czterolatek powinien już umieć mniej lub bardziej sprawnie opowiedzieć na przykład o swoim dniu, przekazać informację, uzasadnić dlaczego czegoś nie lubi etc. I powinien używać do tego całych zdań. Jeśli dziecko w tym wieku komunikuje się tylko pojedynczymi słowami, mamy do czynienia z opóźnieniem w rozwoju mowy. Trzeba zbadać, jaka jest jego przyczyna i jak najszybciej dziecku pomóc. Nie można tego odkładać "na kiedyś", bo problem sam nie zniknie. Niedawno trafiła do mnie 6-letnia dziewczynka, u której dopiero teraz zdiagnozowano niedosłuch. Rodzice sądzili, że mało mówi, bo taką ma naturę, a pediatrzy na kolejnych bilansach... w każdym razie popełnili grzech zaniechania, nie kierując dziecka na badanie słuchu. Przeczytaj także: Najważniejsze fakty o rozwoju słuchu dziecka Co się dzieje z czterolatkiem, który jeszcze nie mówi? Nie rozwija się tak, jak by mógł, bo nie da się przecież oddzielić umiejętności mówienia od myślenia czy pamięci. Zaburzenia w rozwoju mowy mogą spowodować lawinę konsekwencji: w przyszłości problemy z nauką czytania i pisania, a już teraz trudności z nawiązywaniem relacji, zaniżoną samoocenę, zaburzenia zachowania… Wystarczy wyobrazić sobie, jak moglibyśmy się czuć, nie mogąc powiedzieć tego, co chcemy wyrazić lub jaki poziom frustracji moglibyśmy osiągnąć, gdybyśmy na co dzień słyszeli, że ktoś do nas mówi, ale rozumielibyśmy tylko fragmenty jego wypowiedzi. Od czego w takim razie zacząć? Od wizyty u pediatry? Laryngologa? Logopedy? Jeśli tym, co nas niepokoi, jest mowa dziecka, idźmy do logopedy. Diagnozując malucha wskaże w razie potrzeby innych specjalistów, do których trzeba pójść na konsultacje. Może to być audiolog, laryngolog, foniatra, neurolog, psycholog lub psychiatra. „Jeśli czterolatek komunikuje się tylko pojedynczymi słowami, mamy do czynienia z opóźnieniem w rozwoju mowy. Trzeba zbadać, jaka jest jego przyczyna i jak najszybciej dziecku pomóc. Nie można tego odkładać "na kiedyś", bo problem sam nie zniknie”. Co trzeba koniecznie sprawdzić? Przede wszystkim trzeba sprawdzić, czy dziecko dobrze słyszy, a jeśli słyszy, to czy rozumie mowę. Może słyszy, ale nie rozróżnia dźwięków mowy? A może słyszy i rozumie, a jednak nie może się sprawnie komunikować? Przyczyny problemów mogą być różne: od poważnych deficytów neurologicznych po zaburzenia emocjonalne czy prosty opóźniony rozwój mowy, w którym brak osłonki mielinowej na włóknach nerwowych nie pozwala dziecku na mówienie, póki ta osłonka się nie wykształci. Logopeda zbiera wywiad, czyli informacje o ciąży, przebiegu porodu, dotychczasowym rozwoju dziecka, jego upodobaniach. Bada małego pacjenta, obserwuje, a następnie stawia hipotezy i je weryfikuje. W ten sposób dochodzi do diagnozy. Czy możemy jakoś pomóc dziecku w domu? Jeżeli rozwój mowy jest zaburzony, w domu postępujemy zgodnie ze wskazówkami specjalisty, który zdiagnozował źródło problemu i opracował właściwy program terapeutyczny. Metod terapii jest wiele, jednak zawsze muszą one być indywidualnie dobrane do pacjenta, do jego zaburzenia i powinny uwzględniać sytuację rodzinną dziecka. A czy jest coś, co możemy robić zawsze, niezależnie od przyczyny problemu? Tak. Możemy wspomagać rozwój mowy czterolatka cierpliwie odpowiadając na jego pytania, tłumacząc otaczające zjawiska i z uwagą słuchając tego, co ma nam do przekazania. To właśnie z dzieckiem w tym wieku zaczynamy dużo rozmawiać. Rozmawiając możemy zaobserwować, jak nasz maluch mówi, co mówi, w jaki sposób rozumuje, jak bogate jest jego słownictwo. Prowokujmy dziecko do tworzenia dłuższych wypowiedzi, np. zadając pytania otwarte po wspólnym obejrzeniu bajki ("Jak sądzisz? Dlaczego ten miś zachował się w taki sposób?"), prośmy je o radę dotyczącą jakiejś sprawy domowej, pytajmy o opinię. W ten sposób ćwiczymy rozwijanie wypowiedzi oraz dajemy maluchowi poczucie, że jego zdanie jest dla nas ważne, a to na pewno zachęci go do mówienia. „Przyczyny problemów mogą być różne: od poważnych deficytów neurologicznych po zaburzenia emocjonalne czy prosty opóźniony rozwój mowy, w którym brak osłonki mielinowej na włóknach nerwowych nie pozwala dziecku na mówienie, póki ta osłonka się nie wykształci.” Jakich błędów nie wolno popełniać, gdy czterolatek ma problemy z mówieniem? Nie wolno dziecka zawstydzać ani porównywać do rówieśników. To prosta droga do sprawienia, że straci pewność siebie i do wywołania stresu, który może jedynie pogłębić jego problem, bo dziecko na przykład zacznie się jąkać lub w ogóle przestanie mówić. Jeżeli czterolatek nie mówi albo mówi niepoprawnie, to znaczy, że coś mu nie pozwala komunikować się prawidłowo. Trzeba dziecku pomóc, wesprzeć je, znaleźć z pomocą specjalisty przyczynę problemu i wspólnie te trudności pokonywać. Żadnych negatywnych bodźców, żadnej krytyki ani zmuszania do mówienia. Polecamy także: Co robić, a czego nie, gdy dziecko ma problemy z mówieniem? Jak powinien mówić czterolatek? Czterolatek jest w okresie tzw. swoistej mowy dziecięcej. Ten etap trwa od 3 do 7 roku życia. W tym okresie dziecko: Zaczyna porozumiewać się zdaniami i do końca tego etapu doskonali tę formę komunikacji w dialogu i w mowie narracyjnej, czyli wówczas, gdy coś opowiada. Zadaje mnóstwo pytań "A dlaczego... ?" , "A po co...?". Jego język w tym czasie jest bardzo twórczy, pełen fantastycznych skrótów, porównań, często przezabawnych. Używa coraz większej ilości przymiotników i przysłówków. Opanował już poprawną wymowę większości głosek, może jeszcze nie radzić sobie z prawidłową wymową tzw. szeregów denatlizowanych, czyli s, z, c, dz, ś, ź, ć, dź; sz, ż, cz, dż oraz głoski r - (warto wówczas wybrać się wizytę kontrolną do logopedy).SEnvtli.